Czy jestem pisarką? Co o tym decyduje?
Wydana książka? Dwie ? Trzy ? Sto? A może podpisany kontrakt z wydawnictwem?
Niektórzy oznajmiają światu, że są pisarzami, ledwie w ich głowach zaświta myśl by zacząć pisać. Cokolwiek… Powieść, opowiadanie, a może kilka zdań, których wystarczy zaledwie na dłuższy post na Instagramie.
Inni latami przelewają na papier myśli i emocje, uwalniając historie, które rodzą się w ich wyobraźni jedna po drugiej, niczym dzieci w wielodzietnej rodzinie. Nie chcą się z nimi rozstawać i nie chcą nazywać siebie pisarzem/pisarką, chociaż pisanie jest ich całym życiem.
Niektórzy z łatwością „zalewają” rynek kolejnymi książkami. Inni z trudem starają się przekonać kolejne wydawnictwo, że to właśnie im warto dać szansę. A jeszcze innym nawet brak śmiałości, by zdobyć się na odwagę i pokazać swoją książkę najbliższym.
A kim jestem ja – Maja Drozd?
Nazwałam siebie „Pisarką do szuflady”, bo pisałam latami, zapisując myśli, kotłujące się w mojej głowie na dysku mojego laptopa. W jego wnętrzu, jak w szufladzie, ukryłam cały mój „pisarski świat”.
Czasem nie mogę wyjść z podziwu, że to bezduszne (podobno) urządzenie jest w stanie zmieścić aż tyle wymyślonych historii i tyle wykreowanych postaci.
W tej „szufladzie” mieszkają bohaterowie moich książek. Postacie, które „powołałam do życia” a potem bezwzględnie porzucałam, kiedy kolejna opowieść dopraszała się by ją opisać. Zostawiałam ich dla kolejnych wykreowanych przyjaciół, którzy żądali mojej uwagi i tłoczyli się w głowie, jak w kolejce, żeby i im dać choć trochę realności, tej książkowej, jeśli nie dane im zasmakować tej prawdziwej. Niektórych już prawie zapomniałam, a przecież darzyłam ich takim samym uczuciem jak tych, którzy teraz zaprzątają moje myśli i dopominają się o swoje miejsce w szufladzie.
Raz po raz wracam do starych opowieści. Wyjmuję je, wietrzę, przyglądam się czy są dobre. Czasem czytam na nowo, nieco je odświeżam, zmieniam wciąż niezadowolona z ostatecznego efektu.
Nie planowałam dzielić się zawartością mojej szuflady z kimkolwiek. Bo i po co, myślałam. A jednak któregoś pięknego dnia podjęłam taką decyzję. I stało się. Nie było żadnego „wielkiego wybuchu” czy dramatycznych wydarzeń, które by to poprzedziły. Żadne znaki na niebie i Ziemi tego nie przepowiadały, a jednak…
Niedługo ukaże się moja debiutancka powieść „Pomiędzy kłamstwami”.
Czy teraz już mogę nazywać się pisarką?


Jeden komentarz do „Jestem pisarką?”
Cześć, to jest komentarz.
Aby zapoznać się z moderowaniem, edycją i usuwaniem komentarzy, należy odwiedzić ekran komentarzy w kokpicie.
Awatary komentujących pochodzą z Gravatara.
Możliwość komentowania została wyłączona.